Orb

UFO w Magenta w 1933r

Przedstawiam raport z sesji RV w temacie: "Obiekt, który spadł w Magencie we Włoszech w 1933 roku". Zebraliśmy spójne informacje od co najmniej 3 uczestników, by stwierdzić, że w badanym miejscu i czasie obserwowano nieznany kulisty obiekt latający (UFO?), który nie pasował do żadnych znanych wówczas statków powietrznych. Co ciekawe, trzech uczestników zgodnie opisuje (synchronizm) zjawisko kojarzące się z podróżami temporalnymi (inaczej w czasie) 😲! Prawdopodobnymi nadawcami obiektów są jakieś istoty z przyszłości, ludzie lub obcy, którzy wysłali sondy do zbierania danych. Natomiast nikt z nas nie wyczuł katastrofy obiektu, więc tę wersję raczej odrzucamy. 

Magenta 1933r

 

Transkrypt z mojej części sesji:

  • długie, wąskie, wychodzi z centrum na zewnątrz, jest ułożone w kierunku góra-prawo albo północny-wschód albo godzina 1..2,
  • czuję się, jakbym ustalał kierunki czy współrzędne, np. kompasem. W lotnictwie też się podaje kierunek lotu obiektu względem samolotu w godzinach 1-12, mam więc wektor: punkt początkowy (odniesienia) i drugi punkt i linię łączącą te 2 punkty, kierunek i zwrot,
  • AOL: pilot obserwujący UAP i raportujący jego obecność w przestrzeni,

Zegary

  • obiekt porusza się szybko, oddala się, odlatuje, znika, pozostawia po sobie jakiś ślad, świetlny albo "węglowy"? Ślad ma związek z kolorem czerwonym,
  • jest obserwowany z oddali, może być wykryty, ale nigdy nie będzie osiągalny. Fizycznie nie da się do niego zbliżyć, można tylko mentalnie. Widzę czerwoną kulę światła,
  • AOL: gwiazda, Czerwony Karzeł, Betelgeza tuż przed wybuchem,
  • kiedy wlatuję w kulę, otacza mnie 360', zapada się wokół mnie, widzę otoczenie jak w soczewce rybie oko, zniekształcone, ale dookoła 360'. Ze środka widać świat zewnętrzny, jak w szklanej bańce, soczewce, kineskopie,
  • ta kula jest jak kamera, rejestruje otoczenie, ale sama jest poza tym otoczeniem, jakby wyjęta,
  • AOL: taka kula temporalna, podróżująca w czasie kamera,
  • podmiot, obserwator: raportuje położenie kuli w przestrzeni, 
  • AOL: podmioty, małe (dzieci?), jak w objawieniach, pokazują palcem świetlisty obiekt w prawym górnym rogu. Ktoś ma jakąś wiedzę wojskową czy harcerską, bo dobrze potrafi opisywać,
  • podmiot patrzy w górę, stara się zidentyfikować obiekt, opisać położenie, prędkość, charakterystykę lotu. Podmiot w mundurze, jak pilot,
  • właściwości obiektu nie pasują do żadnego znanego ludzkiego obiektu latającego czy drona. Obiekt świeci, ale porusza się za szybko, nie widać też go na radarach fizycznych. Nie wiadomo, skąd to światło się bierze,
  • AOL: orb, ale ma mało cech fizycznych, jakby słabo zgrywał się z otoczeniem, z tym światem czy wymiarem,
  • podmioty próbują objąć obiekt jakąś wiązką promieni, ale ten się nie daje, nie reaguje. Jakby próbowano go namierzyć z ręcznej broni mikrofalowej, ale bezskutecznie. Widzę żołnierza celującego w obiekt przedmiotem trzymanym w dłoni,
  • AOL: jakieś dziwne skojarzenie z Chinami,
  • ta broń mikrofalowa wygląda jakoś ultra-nowocześnie, może to ostatni krzyk technologii militarnej, a może nawet jeszcze nie wynaleziony?
  • AOL: a czapka żołnierza jest taka okrągła, jak francuskiego żandarma,
  • wszystko jest takie nowoczesne, sterylne, plastikowe,
  • podmiot jest skupiony na wykonywaniu zadania, ochrony czegoś, obiektu za ogrodzeniem,

Żołnierz

 

 

Wyciąg z raportów innych uczestników:

 

Paweł Jończyk (Tuba Duszy):

  • mięsiste dyski - organizm / organizmy przyczepiono do jednej osi / wrzeciona itp, jakby to były takie parasole. Potem hasło: między ziemią a niebem,
  • każdy z tych dysków jakby odbierał osobno jakieś bodźce. To jakby autonomiczne organizmy były, ale jednocześnie tworzyły jeden większy organizm. Każdy ma inną funkcję, ale te funkcje - jako całości - wzajemnie się uzupełniają, że w całości jest kompletny funkcjonalny organizm. Trochę się poruszają, jakby były w wodzie,
  • mam wrażenie, że pod skórą płaszczem takiego dysku jest jakaś technologia,
  • ważne jest to wrzeciono lub ta "nić łącząca pojedyncze dyski, bo mają w ten sposób możliwość komunikacji, ale tylko po to, by każde mogło nadzorować każde - trochę w myśl jeden za wszystkich - wszyscy za jednego,
  • zewnętrze nic nie mówi o wnętrzu obiektu, jest dla jego ochrony. To jakby zaawansowane laboratorium, coś, co przetwarza jakieś informacje. Każdy dysk z innej dziedziny, a razem mają pełen obraz, 
  • jakby te krążki - każdy mógł egzystować osobno,
  • mam wrażenie, że te dyski łączą się w jakimś konkretnym celu - dokując na tej "linie" jakby oddawały to, co przeanalizowały - jak pszczoły nektar. Jakby rozpierzchały się po różnych zakątkach, zbierały jakieś dane i wracały do bazy, do tego wrzeciona i odpompowywały zebraną wiedzę. Te dyski rozpierzchają się po okolicy badanej, jak tłuszcz na talerzu z wodą - gdy włożysz w środek wykałaczkę z kroplą płynu do naczyń,
  • w środku były takie cele albo podkomórki gęsto napakowane jakąś technologią, jakieś światełka migające komputery itp, między celami wąskie przejścia / luki,
  • teraz jestem w kosmosie z nimi albo gdzieś w przestworzach,
  • jest jakby ktoś nadrzędny - duża postać i ileś małych postaci. Jeden głównodowodzący, jakby ogarniał wszystko, a te małe postacie były od "czarnej roboty". Jakby ten duży miał jakąś wiedzę ze wszystkich komórek, a te małe gnomy, albo bardziej jak Zgredki w Potterze, orientowały się tylko w obrębie swojej małej celi. Przy dużym - zgorzkniałość, samotność, poczucie emocjonalnego obciążenia, a małe to takie mało inteligentne istoty robiące, co duży każe,
  • Te maluchy: oni obsługują ten sprzęt, by działał poprawnie, by poprawnie zbierał dane. Mam wrażenie, jakby to ich wszystkich jakoś obciążało, jakby nie czuli się z tym komfortowo. Ten główny Don Pedro w białym kitlu przypominający Einsteina, jakby wiedział, co robi i po co, chce dużo jakichś informacji, pozornie nieprzydatnych nikomu do szczęścia. Z tego skleja jakiś cały obraz badanego obszaru,
  • było WOW, ale na początku, a potem się rozmyło jakoś. Mam wrażenie poczucia wielkiej idei, a potem się okazało, że to takie normalne. Jakby był zapał na początku, a potem jakoś otępiało,
  • Ludzi - ci mali, jak w latach 50 w USA, te charakterystyczne okulary z czarnymi częściowo oprawkami, mam wrażenie takich też samochodów z lat 50,
  • Jakby żałości towarzyszyło jakieś rozczarowanie, że miało być takie coś wielkie albo ważne, a potem ucichło,
  • jakieś badania przestrzeni powietrznej, kosmosu lub coś w ten deseń. Jakby wysyłano jakieś sondy, obiekty do badania i nadzorowano je z Ziemi,
  • tyle miało z tego wyniknąć, a taka trochę klapa wyszła raczej. Jakby zebrano team ludzi o podobnych poglądach, pomysłach, dążeniach, obiecano tyle, a potem rutyna to zabiła. Rutyna nie jest wspierająca dla odczuwania satysfakcji. Jakby nie było pożądanych rezultatów, ilość włożonej pracy nie przekłada się na efekt,
  • jakby jakieś laboratorium albo centrum badawcze, gdzieś w jakiejś okolicy stepowej. Jeśli mówisz o czasie: mam wrażenie bardzo szybkiej zmiany dzień / noc. Ale połowa XX wieku mniej więcej,
  • choć teraz nagle wskoczyło mi jakieś plemię Azteckie, które obserwuje na niebie taki krążek. Teoretycznie krążek przemieścił się nie tylko w przestrzeni, ale i czasie, jakby z XX wieku nagle wpadł w jakiś 15 wiek do tych Indian. Oni: zdziwienie, ale takie krótkie, że na niebie jest ten dysk. Jakby w XX wieku ktoś chciał za pomocą tych dysków śmigać w czasoprzestrzeni

Dyski, komórki, organizm

 

Pat Kleśta (Poza Ego):

  • kształt, kojarzy mi się z czymś jak głowa lisa/kota albo znak "batmana",
  • ta scena jest połączona tunelem z czymś innym - odbieram to jak przejście między wymiarami/wszechświatami, nie wiem co jest po drugiej stronie, tunel jest ciemny. Czas, przestrzeń i grawitacja w nim nie działają,
  • odbieram to jako światło/energia, które płynie do tej Ziemi/Gai, aby ją obudzić,
  • w mikroskali widzę to jako analogię wzbudzonego elektronu w atomie, który, po dostarczeniu energii, przechodzi do stanu wzbudzonego (na wyższy poziom energetyczny),
  • skupiając się na fizycznym planie widzę kamień/skałę, która leci w przestrzeni. Coś na niebie - kojarzy mi się to z dronami albo jakąś asteroidą,
  • ludzie czuli strach, ciała nieprzyzwyczajone do takich widoków przechodzą do stanu walcz albo uciekaj. Część była sparaliżowana i nie mogli się ruszyć, a inni w poddenerwowaniu i z adrenaliną robili dziwne rzeczy - jak w transie czy podczas ataku paniki,
  • kształt kapsuły/jajka wielkości, w której mógłby się zmieścić człowiek, metaliczna powierzchnia,
  • raczej północna półkula, rejon kontynentalny, kojarzy mi się z Rosją, ale może to być np. Polska kilkadziesiąt lat temu, słowiańska kultura i język,

 

 

No comments