Krótka wizja z pogrzebu w kaplicy na Starym Cmentarzu w Słupsku.
Stoję wewnątrz kaplicy, trwa pogrzeb. Otwieram swoja percepcję na istoty dookoła. W górze, pod półkolistym sklepieniem, widzę krążące cienie, wyglądają jak "Dementorzy" z filmu i książek "H-P". Mają zarysowaną tylko górną połowę ciała, a dolna wygląda jak falujący ogon. Zataczają koła, ale wysoko, nie schodzą w kierunku obecnych ludzi, trzymają się z dala od nas. Kiedy wysyłam w ich kierunku świetlisty promień, omijają go i unikają. Odnoszę wrażenie, że czerpią energię z żalu i smutku ludzi.
Patrzę w kierunku księdza odprawiającego rytuał pogrzebowy. Jest to dla niego rutynowe zdarzenie, jego praca i nie wzbudza w nim jakiś większych emocji. Co ciekawe, widzę podobny świetlisty promień strzelający z jego głowy w górę. Nie spodziewałem się tego, obserwuję uważniej swoje odczucia. Odbieram, że poza wyuczoną katolicką obrzędowością i narzuconym schematycznym myśleniem, jest w nim coś większego, szerszego i głębszego. Gdybym z nim porozmawiał osobiście, na pewno znaleźlibyśmy wspólny język na duchowe i paranormalne tematy. To bardzo pozytywne uczucie, że można spotkać takich ludzi wśród anonimowych księży.
Na zewnątrz kaplicy, przy wykopanym grobie trwa pożegnanie zmarłego. Z mojej prawej strony jest pusta przestrzeń, wyczuwam tam obecność zmarłej duszy. Pyta się mnie trochę zdezorientowana, czyj to jest pogrzeb, ja z uśmiechem odpowiadam, że jego 😄! Dusza nie wymaga jakiegoś większego odprowadzenia z mojej strony, po krótkim czasie trafi automatycznie do miejsca przeznaczenia.
Rozglądam się zmysłami niefizycznymi po cmentarzu. Widzę zgromadzenie dusz dookoła nas, wygląda jak zebranie widzów na spektaklu w teatrze. Wychodzą z grobów, jakby się tu nudzili i czekali na jakieś przedstawienie, na coś, co urozmaici ich czas. Są na cmentarzu chyba tylko z przyzwyczajenia. Mógłbym się nimi zająć, ale na razie pokazuję im tylko przestrzeń światła, żeby mieli większą łatwość w zauważeniu jej. Pozostawiam im samodzielną decyzję o odejściu.