Przedstawiam rezultaty sesji RV pod tytułem: "Istota, z którą miał kontakt Neale Donald Walsch, opisana w serii książek 'Rozmowy z Bogiem'".
Od samego początku odbieram, że chodzi o bardzo pozytywną energię, cukierkowo-landrynkowo-tęczową, zalewającą mnie jak nieskończona bezwarunkowa miłość 💖. Nie czuję jednak żadnej świadomości zbliżonej do człowieka czy duszy: natura tej energii jest jakaś totalnie inna. Nie można też z nią rozmawiać na poziomie rozumu, tylko raczej serca i uczuć. Przypomina bardziej jakąś bardzo pierwotną siłę elementarną, przecinającą tkankę rzeczywistości, jak grawitacja czy czas. Jest jak matka: łagodna, ciepła, wyrozumiała, ma niesamowity dar cierpliwości, a gdyby ją zastosować do wszystkich ludzi na Ziemi, uzyskalibyśmy natychmiastowy raj. Nie istniałoby cierpienie, walka, egoizm, wszyscy kochaliby wszystkich i działali dla wspólnego dobra. Ta energia jest tym, co by uratowało ludzkość przed nią samą, prawdziwa Era Wodnika. Jest to więc jedno z możliwych rozwiązań dla ludzkości na świetlaną przyszłość.
Po poznaniu tematu po sesji (która odbywa się w ciemno) stwierdzam, że wszelkie cechy tej energii pasują idealnie do Źródła - Boga 👁️⃤, rozumianego jako bezosobowa emanacja podstawowej natury rzeczywistości. Zastanawiam się jednak, dlaczego nie widzimy jej i nie doświadczamy powszechnie w naszym życiu na Ziemi. Czy jest przez coś/kogoś od nas oddzielona? Czym jest nasza planeta i ludzkość, że jest tak totalnie inna od cukierkowej miłości Źródła?
Rozważania podzielę szybko na 3 tematy: materia ⚛, życie biologiczne 🧬 i człowiek/dusza 🚶.





