Raport z sesji RV pod tytułem: "Czy opisane wydarzenia w „Telepathy Tapes” są prawdziwe? Czy faktycznie istnieje „The Hill”: tajemnicza telepatyczna przestrzeń, w której porozumiewają się niemi autystyczni ludzie oraz wysokoświadomościowe istoty?" W skrócie odpowiedź brzmi: TAK! Uczestnicy sesji podobnie opisują (synchronizm) energetyczne/astralne miejsce, gdzieś pośrodku pomiędzy fizycznością a duchowością, gdzie można spotkać bardzo pozytywne świetliste istoty. Jest tam możliwa komunikacja, wymiana poglądów, doświadczeń, a nawet chwilowe wejście w inną istotę i patrzenie jej oczami, jak taka "chwilowa inkarnacja". Czy te istoty wpływają korzystnie na nasz ziemski świat?

Transkrypt:
Victor Magus:
- ostre, kanciaste, pionowe, gwałtowne, energiczne, AOL: ideogram wygląda jak symbol pioruna albo wyładowania elektrycznego,
- jest jakiś poczucie rozładowania dużego ładunku elektrycznego, jak piorun właśnie. Błysk, smak elektryczny, dużo koloru czerwonego,
- dźwięk buczenia, bzyczenia, monotonny, niski, jak duży transformator na ulicy. Otoczenie jest całkowicie ciemne i tylko ten super krótki gwałtowny błysk,
- AOL: wysokie napięcie, elektryczność, cewka generator Tesli,
- poczucie ładowania energią, mocy, jak Palpatine z Gwiezdnych Wojen z piorunami z dłoni. Energia wypełnia przestrzeń, można się do niej podłączyć, można nią kierować, przesyłać, wysyłać. Przestrzeń jest naładowana, iskrzy, jest wysokonenergetycznym polem,

- kiedy się naładuję tą energią, to cały jestem otoczony piorunami, one mnie unoszą, mogę lecieć, przemieszczać się,
- pole mnie otacza jak aura. Jestem wewnątrz świecącej otoczki, pola, unoszę się. W przestrzeni dookoła jest wiele takich unoszących się postaci, takie sobie fruwające podmioty/świadomości/dusze,
- jakaś wielka kula, AOL: jak wielki obiekt, planeta, AOL: planeta Tjehooba, to ta z książki "Misja",
- tam wszystko jest energią i porusza się w tym gęstym polu elektrycznym (tak to czuję), podmioty unoszą się, pływają, fruwają, jak w oceanie energii,
- komunikacja jest jak w światach duchowych = pole telepatyczne, wszyscy się widzą, znają, czują, ale jednostki są odrębne, oddzielone w tym polu, chociaż składają się w sumie na całość tego pola. Czyli standardowo: jak krople wody w oceanie,
- odrębność, indywidualność, wyczuwalna forma, w odróżnieniu od duszy-świadomości-punktu. Ja - moja świadomość - jestem wewnątrz świetlistej aury-kokonu, w którym się poruszam. To jest trochę jak podróż astralna - jestem nadal związany z ciałem fizycznym, ale podróżuję astralnie,
- śniący, spotykają się,
- AOL: cerebro, profesor Xavier, X-men, tak w przestrzeni wyglądają postaci,
- przede wszystkim jest to miejsce spotkań. Mogą się tu spotykać mentalnie istoty z różnych światów czy planet, odległych w przestrzeni, czasie, w odrębnych formach biologicznych. Kokony są jakimś interfejsem, uniwersalnym translatorem, umożliwiają komunikację telepatyczną. Sylwetki mają formę humanoidalną, tylko takie widzę,
- wszyscy mogą przenikać wszystkich, służy to wymianie wiedzy, poglądów, zdarzeń, całkowita przezroczystość, zrozumienie, doświadczenie. Można wejść w kogoś innego, zobaczyć przez niego jak w TV, poczuć, doświadczyć i w ten sposób zrozumieć,
- mogę wejść w inną postać, przenieść się na jego planetę i doświadczać w jego ciele. Patrzę cudzymi oczami: pustynna planeta, bez wody, pomarańczowo-czerwone skały, jak nasz Mars,
- jak taka chwilowa inkarnacja,

Ania:
- Jakieś piękno, wyższe piękno, czysta wibracja, coś piękne, poczucie zaproszenia.
- Bardzo wysoka, pozytywna osoba/podmioty/podmiot, bo mi się kojarzy, że to jest połączone z kimś takim, wyczuwam jakieś istnienia takie, ten symbol kwiatu, jakieś istoty z nie tak gęstej materii.
- Podmioty muszą być piękne wewnętrznie i zewnętrznie. Nawet odczuwam jakiś fiołkowy zapach, ale to pewnie AOL. U mnie tak osobiście te istoty są świetliste/świetlane, ale też lekko materialne, wzbudzają taka tęsknotę u mnie, mega poczucie bezpieczeństwa, wyższej mądrości. Wokół nich chyba świat 4D, bo widzę jakieś struktury geometryczne, coś jakby tuby wewnątrz jasne i te właśnie wielopłatkowe kwiaty. No to tak chyba widzę symbolicznie ten świat ich, ten wymiar.
- Takie odczucie, że to są Obserwujący, Wspierający. Ogólnie niesamowite doświadczenie.
- Świadomość raczej zbiorowa, wiele płatków jednego kwiatu. Ich rzeczywistość jest w jakiś sposób związana z naszą.
- I coś mi mówi, że tam coś powstaje. Badam co. Jakaś energia potrzebna nam. To tak jakby te istoty wysyłały nam promienie jakieś takie niewidzialne, jak niewidzialne meridiany, spowijają nasz świat. Włóczka taka, takie nici, które są wokół nas w przestrzeni. Tacy, Tkacze? Bardzo ważne istoty.
- Przenikanie światów. Naszego i ich. Ale to może tylko takie moje odczucie. Oni są z naszego punktu widzenia wieczni, choć tak nie jest.
- Tkacze, mistrzowie rzeczywistości energetycznej. Budują z energii. Piękne istoty.
- Ale teraz dochodzi do mnie, że jakaś grupa ludzi z Ziemi wie o nich i ma kontakt. Te kontakty są poprzez wieki, tak skokowo? Takie mam odczucie.
- Coś trzeba zjeść?! To taki symbol. Jakieś higher place na ziemi, coś jakby portal+rytuał, czymkolwiek on jest i coś się je/ spożywa. Ale tu może przesadziłam, ale tak odbieram. Takie kwiatki. To tak symbolicznie przedstawiam. Bo kojarzy się z miejscami na ziemi, które zawsze były i są, a ludzie ci mają szczególne właściwości. Są uczeni, szkoleni. Pokolenia całe? Utrwalone procedury, rytuały. Tak mi wychodzi.
- Bo tamci to jakaś bardzo wartościowa cywilizacja nam przychylna, te ich tzw. nici są wszędzie w przestrzeni. Bardzo to budujące, pozytywne, taki sojusz jakby trochę jak dla mnie. Oni tworzą naszą rzeczywistość? To taki mega niszowy sojusz? Taki po cichu?
- Trochę to jak narkotyk ta ich obecność. Można się uzależnić?
- Mówię im dziękuję, że pozwolili mi się poznać.
- To miejsce oferuje wiedzę, naukę, że jakby ten sojusz idzie równolegle z historią Ziemi. Że ta wiedza potem dyskretnie przenika do mainstreamu. Tyle, ile trzeba, nie zakłócając biegu wydarzeń, ale wydaje mi się, że lekko manipulują rzeczywistością poprzez tych ludzi "kontaktowców". Bo nasza rasa jest cenna, bo oni wspierają takie rasy jak nasza.
- Wszystko niszowe, zakamuflowane, skrupulatnie przygotowywane z troską o nas.
- Mówią, że pomagają ściągnąć zasłonę z umysłu, zasłony umysłu, by widzieć jak jest. Że Ziemia jest podstawą tego, ma to związek z prastarą energią. Oni to dostarczają, te meridiany-nici wokół.
- "Usuń zasłonę z mentalnego fundamentu."
Edyta:
- próbowałam określić cel, i jakby był "lekko duchowy", przyszłościowy, ale zakotwiczony w przeszłości. Ale, co ciekawe - jakby tam była dodatkowa współrzędna 3D powodująca, że cel jest nad kartką - bliżej mnie (a nie płasko),
- kiedy "włożyłam" dłoń w cel, on się zaczął powiększać, rozprzestrzeniać. Jakiś aspekt ciężkości, w postaci cieczy, BIAŁEJ KRWI,
- ta jakaś "obca duchowość". Jakby nie znana w szerszym kręgu. Istota duchowa myśląca. Jakby coś pośredniego w rozumieniu astralnym,
- jakby była związana z Ziemią, z człowiekiem? Jakby była wszędzie i wszystko otaczała. na pewno w tej chwili ją tak odbieram. Jakby była wszędzie, ale nasz pole astralne (to przy ciele) jest dla tej istoty duchowej ograniczeniem. Nie wchodzi w go. I to nie tylko w człowieka, ale też w inne istoty, rośliny - które mają otoczkę energetyczną, ciało astralne,
- Ta istota/forma charakteryzuje się białym matowym kolorem. Przy dużym powiększeniu - można dostrzec błyszczące drobinki.
- Ogólnie ta "istota nie-fizyczna" jest jakby powolna. Nie przemieszcza się szybko. Jakby jej celem było "BYĆ"
- Cel, do którego istnieje, jest neutralny. Nie zagraża nam, ale też nie wnosi nic za dużo. Może jest dla nas ludzi "obciążeniem", jak GRAWITACJA. Oblepia nas sobą - jakbym już badała ten cel kiedyś. Jak... plazma,
- Ciekawe jest to, że wyczuwam tę istotę nie-fizyczną koło siebie, ale w innych miejscach przestrzeni może jej być mniej lub nie być wcale. Nie jest rozmieszczona regularnie,
- to jak wyżej napisałam, wydaje mi się, że ja jestem tym podmiotem hihi, czuję, jakbym ja była bardziej "oblepiona" celem,
- OK - przerzucam się na te właściwe podmioty w przestrzeni celu: to "czarownice na miotle" - symbol dość negatywny. Podmioty głośne, stare, złośliwe, choć nie zagrażające życiu. Nie odbieram ich pozytywnie. Jest ich więcej, ale wszystkie tak samo wyglądają,
- energia, fala, która mknie z prędkością światła. Ciepła energia w okolicy serca. Pokazała mi się piękna kobieta, duchowa, wygląda jak ta latające czarownica, też fruwa, ale jest pozytywna. Ma wianek z kwiatów na głowie, długi warkocz, lekko poszargany, ciemne włosy,
- na koniec zobaczyłam obraz, że czarownica i piękna pani poleciały razem,

- wchodzę na górę (jakby obcięta) lasem, przypomina mi pień wielkiego drzewa albo taka wielką skałę z Australii chyba (Aborygenie uważają ją za Świętą) i tam na górze jest płasko (komentarz: góra Uluru) i jest "złote miasto", jakby z innego świata - wszyscy są bogaci i trochę eteryczni/duchowi/niefizyczni.
Odbieram to jako duchową warstwę celu, - trochę przypomina mi jakieś czasy starożytne, tak jak kojarzę czasy biblijne,
- Te podmioty są w długich jasnych ubraniach, więc skojarzenie z bliskim wschodem, ich ubrania są takie bardziej brązowe niż białe, jak np. teraz noszą muzułmanie. Jakbym miał powiedzieć z czym mi się to kojarzy, to okolice Izraela,
- scena i struktura tego miejsca przypomina mi sesję, gdzie badaliśmy planetę najbliżej Ziemi i wyszło nam, że to jest druga, trochę większa Ziemia, właśnie na planie energetycznym. Coś w rodzaju Nieba albo czyśćca z tradycji chrześcijańskiej, gdzie trafiają ludzie, albo chociaż ich część po śmierci,
- dojrzałość, przenikliwość, pewnego rodzaju świętość, "Jezusowość" albo oświecenie.... taki wyższy stan. Nie są to na pewno jacyś tacy robotnicy z fabryk,
- mają jakąś wspólną specjalną misję i dlatego są w tym miejscu. Jakąś taką podniosłą, wspierającą ludzkość, coś związane z przyszłością Ziemi. Tutaj przychodzi mi, że mają wpływ na poziom rozwoju świadomości ludzkości, takie energetyczne działania, jak wybuchy na Słońcu, które kierują energię na Ziemie,
- podnoszenie wibracji: żeby też podnosić swoje wibracje, być lepszym człowiekiem bo to wpływa na innych,
