Bęben szamański Tree of Life

Indiańska wioska i duchy

Wizja podczas podróży przy szamańskim bębnie prowadzonym przez M. Ciekawe jest jej szybkie wykreowanie, wyrazistość, intensywność oraz spójność z odbiorem drugiej uczestniczki E. 

Scena przedstawia indiański rytuał przy ognisku i bębnie gdzieś w lesie Ameryce Północnej, raczej dawno temu, może wiele setek czy nawet tysięcy lat. Pojawiają się duchy zwierząt i zmarłych ludzi, podróżuję z nimi w formie niefizycznej, otrzymuję od nich i integruję jakieś moce. Całość ma bardzo pozytywny wydźwięk, po zakończeniu wszyscy czują się wspaniale. 

Indianie szamańska podróż przy bębnie

 
Transkrypt:

 
Victor Magus:

  • No dobra, praktycznie od pierwszego dźwięku bębna wskakuję w ciało Indianina. Zaczynam płakać, to jest wspomnienie, taki powrót do czegoś, co bardzo dobrze znam.
  • To jest las albo taka bardzo duża okrągła polana. W środku pali się ognisko z pionowo ustawionymi gałęziami, to nie jest małe ognisko, jest wysokie, prawie jak katedra. Dookoła na zewnątrz też są jakieś stojące drewniane pale, ale one nie płoną.
  • Jest ceremonia, są tańczący Indianie, śpiewają a-a-a-a-a-a, o takie wysokie dosyć mają te głosy. To wszystko się dzieje dookoła. Ja sobie przypominam, że kiedyś to robiłem, więc jestem podmiotem w tej wizji.
  • W pewnym momencie cały obraz zaczyna przechodzić w świat duchów. Przychodzą duchy jeleni i zwierząt leśnych. Pojawia się orzeł, jakieś inne zwierzaczki, ale te jeleniowate są tutaj najbardziej wiodące.
  • Nagle okazuje się, że duchy zmarłych się zjawiają. W kręgu, dookoła, są stojące postaci, tłumy, dziesiątki mężczyzn i kobiet, wszyscy z rodu indiańskiego.
  • Zaczynam podróżować. Z pozycji naziemnej najpierw wskakuję pod ziemię. Wygląda to w ten sposób, że patrzę do góry z podziemi, jakby przez szklany sufit, wszystko przez niego widzę.
  • Przeskakuje na widok z góry, widzę, jak lecę... To nie musi być postać np. orła, po prostu jest forma duchowa, która lata i tam zwiedza to wszystko dookoła.
  • Wszyscy ludzie, ci zmarli, to mnie widzą, czyli jesteśmy na tym sam poziomie.
  • Jak sobie wszystko pozwiedzałem, to się zaczynam zastanawiać, co ja mogę z tym zrobić. I przychodzi mi na myśl, że mam zabrać do siebie, do swojego obecnego życia i tę moc wykorzystać, którą wtedy się uzyskuje, w momencie tego rytuału. I że ci ludzie zmarli też mają mi w tym pomóc, mają mi przypomnieć, jak korzystać z tej mocy.
  • Dopiero ostatnio się pogodziłem z tym, że mogę korzystać z mocy na Ziemi. No bo ja pochodzę z innych rejonów, jestem, że tak powiem, gościem na Ziemi. I zawsze mam problemy z dopasowaniem się. Natomiast tutaj przyszło, że przecież mogę się z tymi duchami dogadać. Mogę się porozumieć ze zmarłymi, z duchami Ziemi i tak dalej. Już zacząłem ten proces, jak długo: nie wiem, że może z miesiąc, może dwa to trwa i chyba jakaś zmiana jest.
  • Natomiast ta wizja jest taka, że rzeczywiście zbieram tych wszystkich ludzi, z jednej strony jestem ich świadomy, a z drugiej strony integruję się z nimi.
  • Z trzeciej ten rytuał jest taki bardzo pozytywny. A wszystko się odbywa w czasie 5 minut grania bębnem.

M:

  • Zaczęłam 14:44, skończyłam 14:54. Trzy czwórki.

Victor Magus:

  • (do E): Chciałem posłuchać, co ty mówisz. Zobaczymy, co powiesz, żeby nie przyspieszać. No i teraz porównamy te dwie wizje.

E:

  • To jest to dokładnie to samo. To ognisko, tak jak mówisz, ja widziałam po prostu junglę w tle, tak jakby energetycznie. I ten okrągły plac, właśnie tańczący ludzie, też przez pewien moment tańczyłam. I to ognisko, właśnie takie pionowe. To tak wyglądało, wąskie i dość długie.

M:

  • A jeszcze czy ci ludzie śpiewali?

Victor Magus:

  • No tak, wszyscy.

M:

  • Bo, wiecie co, ja miałam taką ochotę zacząć śpiewać, ja słyszałam te głosy w głowie i chciało mi się śpiewać. Ale mówię, no, dobra, gram wam, nie będę śpiewać.

Victor Magus:

  • No mi w głowie śpiewało.

E:

  • (do M): Bo ty byłaś uczestnikiem tego i ja ciebie widziałam i ty też tam grałaś na tym bębnie,

M:

  • No mi też się wydaje, że ja tam grałam. 

E:

  • Też zadawałeś sobie pytania: Po co? Dlaczego? Czy chcę w to głębiej? Co ja tu w zasadzie mam zobaczyć? I dokładnie o to samo pytałeś, co ja.
  • Ja w tej wizji zobaczyłam, że to miało się odbyć.
  • Ja w ogóle, słuchajcie, poczułam, że to właśnie było to miejsce, w którym my jesteśmy teraz i w którym siedzimy.

M:

  • A co tu kiedyś było wcześniej?

Victor Magus:

  • Ja byłem raczej w Ameryce Północnej, bo to tacy typowo Indianie Ameryki Północnej, leśni.

E:

  • Tak, ale rozumiesz: energia nie zna ani czasu, ani przestrzeni, więc, generalnie skupiło się, że to miejsce, w którym się znaleźliśmy, było kluczowe.

No comments