Przedstawiam rezultaty sesji RV pod tytułem: "Istota, z którą miał kontakt Neale Donald Walsch, opisana w serii książek 'Rozmowy z Bogiem'".
Od samego początku odbieram, że chodzi o bardzo pozytywną energię, cukierkowo-landrynkowo-tęczową, zalewającą mnie jak nieskończona bezwarunkowa miłość 💖. Nie czuję jednak żadnej świadomości zbliżonej do człowieka czy duszy: natura tej energii jest jakaś totalnie inna. Nie można też z nią rozmawiać na poziomie rozumu, tylko raczej serca i uczuć. Przypomina bardziej jakąś bardzo pierwotną siłę elementarną, przecinającą tkankę rzeczywistości, jak grawitacja czy czas. Jest jak matka: łagodna, ciepła, wyrozumiała, ma niesamowity dar cierpliwości, a gdyby ją zastosować do wszystkich ludzi na Ziemi, uzyskalibyśmy natychmiastowy raj. Nie istniałoby cierpienie, walka, egoizm, wszyscy kochaliby wszystkich i działali dla wspólnego dobra. Ta energia jest tym, co by uratowało ludzkość przed nią samą, prawdziwa Era Wodnika. Jest to więc jedno z możliwych rozwiązań dla ludzkości na świetlaną przyszłość.
Po poznaniu tematu po sesji (która odbywa się w ciemno) stwierdzam, że wszelkie cechy tej energii pasują idealnie do Źródła - Boga 👁️⃤, rozumianego jako bezosobowa emanacja podstawowej natury rzeczywistości. Zastanawiam się jednak, dlaczego nie widzimy jej i nie doświadczamy powszechnie w naszym życiu na Ziemi. Czy jest przez coś/kogoś od nas oddzielona? Czym jest nasza planeta i ludzkość, że jest tak totalnie inna od cukierkowej miłości Źródła?
Rozważania podzielę szybko na 3 tematy: materia ⚛, życie biologiczne 🧬 i człowiek/dusza 🚶.

- ⚛ Materia i energia w znanym Wszechświecie, w czystej postaci, nieustanie zmienia się i przekształca. Wszelkie procesy w układach izolowanych dążą do wzrostu entropii, czyli maksymalnego rozproszenia energii i wyrównania stanu nieuporządkowania. Jest ruch, jest działanie, nieświadome lub może nawet w jakiś sposób świadome, ale nie ma w nim zaprogramowanej żadnej agresji czy innych negatywnych cech,
- 🧬 A życie biologiczne na Ziemi? Jest totalnym, niekontrolowanym, ograniczonym tylko przez dostępne zasoby i inne organizmy, agresywnym wzrostem. Opiera się na drapieżnej kradzieży energii od otoczenia i innych żywych organizmów, począwszy od pierwotnej energii pochodzącej ze Słońca. Tylko zagarnąć, przeżyć i rozmnożyć się. Globalnie liczy się zdolność do szybkiej adaptacji do zmieniających się warunków środowiskowych i wypełnianie wszelkich możliwych nisz, totalny ekspansjonizm i darwinizm. Żaden organizm ani gatunek nie może istnieć w niezmiennej formie zbyt długo, bo, w przypadku sukcesu, zużyje wszystkie zasoby dookoła siebie, albo, w przypadku porażki, nie pozostawi żadnych potomków i wyginie. Życie jako całość jest więc czymś w rodzaju wirusa w tkance materii i energii Wszechświata (jak planeta Ego w filmie Strażnicy Galaktyki v2),
- 🚶 A teraz na arenę wkracza gatunek ludzki: rozumne zwierzę, inteligentne, świadome, wydaje się być drapieżnikiem ostatecznym. Kontroluje, zużywa i przekształca materię i energię wokół siebie na niespotykaną dotąd skalę, może nawet rozprzestrzenić swój gatunek i całe życie poza obręb macierzystej planety, co było do tej pory nieosiągalne dla żadnej innej formy żywej. Jednak wydaje się mocno różnić od pozostałej części życia:
- stosunkowo krótki czas życia działa na niekorzyść zarówno jednostki, jak i całego społeczeństwa. Kiedy po kilkudziesięciu latach istnienia można w końcu zacząć efektywnie wykorzystywać skumulowaną wraz z wiekiem wiedzę i doświadczenie, napotykamy ograniczenia biologiczne: niedołężność i śmierć. Dopiero wynalazek języka i pisma (i kultura) pozwala skutecznie przekazać wiedzę kolejnym jednostkom i pokoleniom,
- człowiek posiada myślenie abstrakcyjne i używa go nie tylko do nie tylko do wyrafinowanego zaspokojenia swoich podstawowych ziemskich potrzeb. Miewa np. przebłyski wspomnień z istnienia przed narodzinami i po śmierci ciała fizycznego. Tworzy skomplikowane abstrakcyjne modele rzeczywistości, nazywa to nauką, ale też i religią. Bez względu na czas i lokalizację kultur, ciągle szuka czegoś większego, szerszego, nieznanego, niewidzialnego. Wykazuję niewypowiedzianą niezgodę na otaczające go warunki, jakby czuł, że to, czego doświadcza podstawowymi zmysłami, nie jest wszystkim. Poszukuje Ducha, swojej utraconej z jakiegoś powodu części, szuka Boga,
- człowiek czuje, że żyje w jakim dziwnym dualizmie, że nie pasuje do swojej biologicznej roli. Zastanawia się, dlaczego znajduje się w takiej sytuacji? Czym jest planeta, na której żyje: okazją do ciężkich doświadczeń, które mają go (lub jego duchową cześć) wznieść i rozwinąć? Czy jest może więzieniem albo innym rodzajem przymusu czy oszustwa? Kto odnosi korzyści z bycia inkarnowaną duszą w ciele człowieka: on sam czy jakieś inne istoty?
- kiedy odnajdzie nieskończoną, bezwarunkową, tęczową miłość Źródła: od razu czuje, że właśnie stamtąd pochodzi! Tam jest jego Dom, tam powinien się cały czas znajdować! Dlaczego więc nie widać jej powszechnie w każdym aspekcie życia na Ziemi? Czy jest przez coś/kogoś zablokowana lub oddzielona? Można próbować transformować istniejący system na lepszy od wewnątrz, używając małych kroków i działań jednostek. Jednak przez całą dotychczasową historię nikomu na globalną skalę się to nie udało, jakby było zaplanowane, że nie ma prawa się udać, jakby sama biologia była ostateczną granicą i przeszkodą,
Na podstawie informacji z tej sesji RV odnoszę wrażenie, że istnieje dualizm: życie biologiczne - duch. Samo przebywanie w formie biologicznej na Ziemi i podleganie jej prawom narzuca pierwotny, zwierzęcy, agresywny sposób odczuwania i działania: aby przeżyć. Dopiero pozbycie się powłoki fizycznej poprzez śmierć i uwolnienie do czystej świadomości duszy/ducha pozwala rozpłynąć się całkowicie w pierwotnej naturze bezkresnej energii miłości, nazywanej Źródłem. Będąc tu, na Ziemi, możemy tylko imitować i szukać namiastki tego stanu. Pozostawię chwilowo otwartą zagadkę, dlaczego i po co tak się dzieje. Czasem samo zadanie odpowiedniego pytania jest już ogromnym skokiem i okazją do dalszych poszukiwań i rozwoju.
Transkrypt:
- obłe, zaokrąglone, spiralne, ósemkowe, łagodne, zakreśla okrąg, pętlę, zajmuje określony obszar,
- zmienia się powoli, łagodnie, niespiesznie, ruch jest niemal dystyngowany, łagodny, ale dokładny,
- AOL: ruchy energii i rąk w Tai-Chi,
- wielokolorowe pasma energii, tęczowe, przypominają wijącą się taśmę. Energia coś otacza, okrąża, jak aura. Tęczowa chmurka jak wata cukrowa, otacza spiczasty kształt,

- ta tęczowa emanacja jest zdecydowanie pozytywna, przyjemna, witalna, wdycham ją nosem, smakuję,
- AOL: złota aura wokół świętych postaci na ikonach religijnych,
- AOL: obraz Matki Boskiej z dzieciątkiem Jezus ze złotymi aurami,
![]() |
![]() |
- sama energia nie jest świadomością czy odrębną istotą, ma natomiast cechy: pozytywna, zdrowotna, energetyzująca, wesoła, unosząca,
- kiedy wchodzę w jej pole, to otacza mnie złote światło, chmura, sam wtedy się unoszę bez pomocy żadnych skrzydeł,
- to jest jak prysznic leczącej i uzdrawiającej energii, rozpływam się w tej energii,
- sama energia nie niesie świadomości, muszę poszukać twórcy. Nie wiem, kto ją wytwarza, jeśli to jest jakaś istota, to musi mieć niesamowicie pozytywne intencje dla innych istot. Taki generator energii, może nawet nieskończonej bezwarunkowej miłości,
- AOL: taki Jezus dla wszystkich istot,
- AOL: taki Troskliwy Miś z bajki,
- energia niesie informację łagodności i ciepła i daru dla wszystkich istot, mi się kojarzy z cechami kobiecymi,
- AOL: Matka Boska częstochowska, Czarna Madonna, opiekuje się Jezusem, mają złote aureole,
- podmiot jest nieskończenie łagodny, ciepły, wyrozumiały, ma niesamowity dar cierpliwości dla wszystkich dusz,
- to nie jest żaden przewodnik duchowy czy anioł: ta istota nigdy nie sprowadziłaby ciężkich doświadczeń ani żadnego cierpienia na nikogo,
- gdybym był duszą, to bym chciał się u niej leczyć, taka matka, opiekunka czy pielęgniarka,
- ta łagodność i bezpieczeństwo jest rozbrajająca: energia miłości kruszy wszelki uczuciowy lód, konflikty, rozwiązuje wszelkie spory, czuję się jak na haju,
- gdyby ją zastosować do wszystkich ludzi na Ziemi, uzyskalibyśmy natychmiastowy raj. Nie istniałoby cierpienie, walka, egoizm, wszyscy kochaliby wszystkich i działali dla wspólnego dobra. Oczywiście nie byłoby też zabijania zwierząt i innych istot, nastałby wszech-weganizm,
- ta energia jest tym, co by uratowało ludzkość przed nią samą, prawdziwa Era Wodnika. To jest więc jedno z rozwiązań dla ludzkości na świetlaną przyszłość,
- taka matka - Gaja, ale na szerszą niż planeta skalę, jakąś taką wszech-duchową,
- nie czuję żadnej świadomości kojarzonej z człowiekiem czy duszą: natura tej energii jest jakaś totalnie inna. Nie ma tam mowy o inkarnacji, karmie, doświadczeniu. Pure love. Cukierkowo-landrynkowo-tęczowa,
- nie można z nią rozmawiać na poziomie rozumu, tylko wymieniać uczucia miłości, troski, zrozumienia, akceptacji. Zupełnie inny rodzaj świadomości,
- dlaczego my nie żyjemy w tej przestrzeni?


